Międzyrzecki Rejon Umocniony

Będąc na krótkim wyjeździe w Łagowie i nocując w Zamku Joannitów, postanowiliśmy wybrać się w niedaleką okolicę zwiedzić coś niezwykłego. Międzyrzecki Rejon Umocniony – bo o nim mowa – to atrakcja, której nie można przegapić odwiedzając ten rejon województwa lubuskiego.

MRU czyli Międzyrzecki Rejon Umocniony, to imponujących rozmiarów system umocnień, który powstał w latach 1934-1944. Autorami projektu byli oczywiście Niemcy. System bunkrów służył do ochrony wschodniej granicy Rzeszy, czyli Bramy Lubuskiej i przedmieścia odrzańskiego.

Jeszcze 15-20 lat temu miejsce to było dostępne „na dziko” dla wtajemniczonych, miłośników bunkrów, poszukiwaczy skarbów i przygód. Obecnie znajduje się tu jedna z ciekawszych atrakcji turystycznych ziemi lubuskiej. Szacunki wskazują, że podziemne tunele w okolicach Międzyrzecza mają około 35 km długości, z czego całkiem sporo udostępnionych jest do zwiedzania.

Bunkry zwiedza się z przewodnikiem. Do wyboru są różne trasy: krótka, długa i ekstremalna. Dla rodzin z mniejszymi dziećmi polecam trasę krótką. Jest na tyle długa, by zobaczyć najciekawsze miejsca, wysłuchać opowieści przewodnika, ale nie trwa aż tak długo, by zmęczyć i znudzić dzieci. Na tej trasie jest też kilka niespodzianek, które z pewnością spodobają się dzieciakom 😉

Jedną z nich jest przejażdżka podziemną drezyną! To nie lada gratka! I jaka uciecha dla dzieci 🙂

Trasy MRU dostępne są do zwiedzania przez cały rok, także zimą. Jednak o tej porze roku radzę dokładnie sprawdzić godziny rozpoczęcia zwiedzania, bo w okresie zimowym wejścia są ograniczone ze względu na zimowanie nietoperzy.

Tak, tak, Międzyrzecki Rejon Umocniony, to także jeden z największych w Polsce rezerwatów nietoperzy. Zimuje ich tu ponad 30 tys. ( 12 różnych gatunków).

My zwiedzaliśmy MRU właśnie zimą i dzięki temu mieliśmy okazję zobaczyć kilka osobników tych wyjątkowych ssaków. Zwiedzanie po sezonie ma jeszcze jedną ogromną zaletę: prawie nie ma ludzi J W naszej grupie byliśmy tylko my, pan przewodnik Andrzej i jeszcze jedna rodzinka z dwójką dzieci. Dzięki temu przeżyliśmy w podziemiach prawdziwą przygodę: spotkaliśmy ducha Hansa, chodziliśmy w ciemnościach przy samych latarkach i zaglądaliśmy w zakamarki i korytarze, które na co dzień nie są eksplorowane na krótkiej trasie. A krótka trasa, wcale nie jest taka krótka, bo trwa ok. 1,5 h.

Atrakcję polecam szczególnie rodzinom z dziećmi o zainteresowaniach militarnych, choć gwarantuję, że przemierzanie tajemniczych podziemnych korytarzy zaciekawi prawie wszystkich J

P.S. Nie jest to jednak tania atrakcja, bilety kosztują bowiem ponad 20 zł na osobę. Mimo wszystko uważam, że warto pokazać to miejsce dzieciom, bo to ciekawa lekcja historii.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o wspomnianym na początku Łagowie, to zachęcam do przeczytania artykułu Łagów – wyjątkowe miejsce z historią w tle

P.S. Przypomnę jeszcze tu na końcu, że w całej wyprawie po województwie lubuskim towarzyszyła nam firma Qarson, która na ten czas użyczyła nam samochód z pełnym bakiem 😉