Wakacje z psem – czyli jak podróżować ze swoim pupilem

Wiele osób nie podejmuje decyzji o posiadaniu psa (choć bardzo tego chce) ze względu na ograniczenia, jakie to za sobą niesie. Oczywiście nie można zaprzeczyć – ograniczenia są, ale można je trochę „oswoić” i sprawić, że nie będą aż tak kłopotliwe. Ja uważam, że fajne wakacje z psem mimo wszystko są możliwe!

My też bardzo długo nie chcieliśmy psa ze względu na problemy z tym związane. Dużo podróżujemy, praktycznie ciągle gdzieś wyjeżdżamy lub wychodzimy. Są to często wycieczki jednodniowe, ale także wyjazdy weekendowe i dłuższe.

Szyszka jest z nami od 1,5 roku, ma obecnie około 3 lat. To pies adoptowany, nie znamy jej przeszłości. Została znaleziona w czasie pandemii w lesie, najpierw trafiła do fundacji, domu tymczasowego, a potem do nas.

Sporo osób pyta nas, jak z nią podróżujemy, czy to jest męczące, czy w związku z posiadaniem psa musimy rezygnować z niektórych rzeczy: kierunków, miejsc. Większość widząc nasze relacje z wyjazdów sądzi, że Szyszka jest grzecznym, ułożonym i bezproblemowym pieskiem. Nic bardziej mylnego! No to teraz powiem Wam jak jest naprawdę 😉

Nasze podróże z adoptowanym psem czasami wcale nie są proste!

Szyszkę adoptowaliśmy w czerwcu 2020 roku. Cały proces adopcyjny i okoliczności adopcji opisałam tu: Szyszka-nowy członek naszej rodziny-czyli jak adoptowaliśmy psa. Od tego momentu jest z nami cały czas, praktycznie wszędzie z nami jeździ. Zdarzyło się może z 3-4 razy, kiedy nie wzięliśmy jej na wyjazd lub wycieczkę (gdyż jechaliśmy albo sami tylko we dwoje na romantyczny wyjazd 😉 , albo z inną rodziną z dziećmi) i dotyczyło wyjazdów krótkich – weekendowych.

Szyszka nie jest łatwym psiakiem. Ma swoje lęki i zachowania, które niestety nie pozwalają na bliskie kontakty z innymi psami i ludźmi, szczególnie z innymi dziećmi. Do tego jest dosyć głośna i ma bardzo silny instynkt łowczy – czyli goni za wszystkim co się rusza (ptaki, wiewiórki, zające, gryzonie, rowery, hulajnogi, biegające dzieci) – tak, pracujemy nad tym, ale to jest proces długotrwały i pracochłonny. Obecnie zdarza jej się jeszcze nagle wyrwać się za czymś w pogoni, nawet chapnąć bez ostrzeżenia, nie mówiąc o głośnym obszczekaniu! 😉

Ale też ma kilka cech, które sprawiają, że podróżowanie z nią nie jest mocno uciążliwe: dobrze znosi długie podróże – lubi jazdę samochodem, jest cierpliwa, łatwo adoptuje się w nowym miejscu – ważne jest tylko to, że my jesteśmy z nią, nie niszczy, nie brudzi, chętnie chodzi na długie spacery, jest psem bardzo aktywnym – zawsze gotowa na nową przygodę.

Dużym plusem jest też to, że jest mała – waży ok. 6 kg i całkiem słodko wygląda 😉 . Dzięki temu nie ma żadnego problemu, by wejść z nią w różne miejsca, nawet takie nieoczywiste. Zwiedzaliśmy już z nią muzea, zamki, pałace, pływaliśmy tratwą po Dunajcu, kajakiem i łodzią po jeziorze, wchodzimy do restauracji, kawiarni, odwiedzaliśmy schroniska, szlaki, ścieżki dydaktyczne, edukacyjne, plaże, skwery, place i wieże widokowe oraz inne atrakcje turystyczne. O dziwo, w tego typu miejscach zachowuje się dość poprawnie 😉 . Jednak w takich przestrzeniach zawsze zachowujemy szczególną uwagę i ostrożność, bo pies to pies, nigdy nie wiadomo jak może zareagować w danej sytuacji.

Nasze patenty na udane wakacje z psem

Aby wyjazdy, podróże, wakacje z psem były udane i jak najmniej problemowe, zawsze odpowiednio się do nich przygotowujemy:

1. Wybieram miejsca, rejony przyjazne psom. Zawsze, ale to zawsze, przed wyborem miejsca, do którego chcemy się udać najpierw sprawdzam, czy w danej okolicy można swobodnie poruszać się z psem. Dotyczy to przede wszystkim parków narodowych, plaż, atrakcji turystycznych. I tutaj taka moja podpowiedź: nie trzeba się zrażać tym, że np. do danego parku narodowego nie wolno wchodzić z psem, gdyż okazuje się, że w rejonie jest mnóstwo miejsc, które są z psem dostępne: np. wyznaczone szlaki, szczyty leżące w otulinie parku, konkretne plaże oznaczone specjalną informacją. W niektórych miejscach trzeba psa prowadzić na smyczy (my i tak zawsze trzymamy Szyszkę na smyczy, z powodów, o których pisałam powyżej).

2. Szukam noclegów przyjaznych psom, to znaczy takich, do których można przyjechać ze swoim pupilem. Niekiedy taka możliwość jest dodatkowo płatna, ale coraz częściej zdarza mi się znaleźć miejsca, gdzie z psiakiem przyjmują bez dodatkowych kosztów. Oczywiście ja te dodatkowe opłaty rozumiem i szanuję. I nie jest to dla mnie żaden problem dopłacić 50, czy 100 zł za cały pobyt za dodatkowe sprzątanie. Obserwuję, że obecnie znalezienie miejsca przyjaznego psiakom nie jest dużym problemem. Nawet do większości hoteli można pojechać ze swoim pupilem. My jednak na ogół wybieramy ustronne miejsca (apartamenty, domki na odludziu), tak by nasz pies nie przeszkadzał innym i abyśmy my czuli się swobodnie. Jasne, że oferta noclegów z psem jest okrojona, ale my nigdy nie mieliśmy problemu w znalezieniu fajnej odpowiedniej miejscówki. Przeważnie noclegów szukam na Booking.com – gdyż tam można wstawić filtr „zwierzęta domowe są akceptowane” lub na slow hop.com – tu również można filtrować miejsca przyjazne zwierzakom 🙂

3. Przed wyjazdem sprawdzam, czy pies ma aktualne szczepienia, no i zabieram ze sobą paszport (książeczkę zdrowia) Szyszki (zresztą tak jak zawsze zabieram na wyjazdy książeczkę zdrowia dziecka). Zabezpieczam również psa przed kleszczami (zwłaszcza w okresie wiosenno-letnim), pilnuję aby w odpowiednim czasie podać jej tabletkę na kleszcze (kropelki przy jej sierści nie są wg weterynarza dobrym rozwiązaniem, a obroża też nie jest specjalnie zalecana przez psich lekarzy).

4. Wybieram terminy, godziny i miejsca mniej popularne, to znaczy takie, w których nie spodziewamy się tłumów. Nad morze jeździmy poza sezonem, wtedy mamy pewność, że plaże będą puste, a okolica spokojna. W górach także preferujemy mniej uczęszczane szlaki i mniej oblegane miejscowości. Tak, że Zakopane, Szklarska Poręba, Karpacz, Sopot, Kołobrzeg i tego typu miejscówki – w sezonie dla nas odpadają 😉 . Lubimy czuć się komfortowo, nie chcemy też innym zakłócać wypoczynku, dlatego nie pchamy się na siłę tam, gdzie to może być stresujące zarówno dla nas i dla naszego psa oraz innych. Staramy się nie łamać prawa, nawet jeśli ktoś nas namawia do wejścia z psem w zakazane miejsca, bo „przecież i tak nikt nie zauważy”, albo „tu strażnicy nie chodzą”. Jeśli jest wyraźny zakaz wejścia z psem, to po prostu nie wchodzimy. Jeśli natomiast nie ma informacji – zawsze dopytujemy o możliwość wejścia z psem. Czasami pozwalają, ale na przykład z psem na rękach – i tutaj musimy pomyśleć o jakimś plecaczku lub torbie do noszenia psa, bo naprawdę by się przydał taki gadżet 😉

5. Pakowanie psa. Na każdą wyprawę i wycieczkę, nie mówiąc już o wakacjach, zabieramy najpotrzebniejsze rzeczy dla psa. Jeśli jest to jednodniowy (kilkugodzinny) wyjazd, bierzemy ze sobą wodę i turystyczny pojemnik na wodę dla psa oraz smaczki i worki na odchody. Jeśli wyjeżdżamy na dłużej lista potrzebnych akcesoriów jest oczywiście dłuższa:

– legowisko (a przynajmniej kocyk),
– miski na jedzenie, mamy takie turystyczne – składane, silikonowe
– karma na wszystkie dni (rzadko kupujemy na miejscu, raczej wozimy ze sobą, bo nasza Szyszka ma swoje upodobania)
– ulubione psie zabawki (przynajmniej ze dwie)
– smycze (mamy dwie: jedną krótką i jedną dłuższą linkę) i adresatki (my adresatki mamy przyczepione na stałe do szelek)
– kaganiec (zawsze zabieramy kaganiec, bo nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy może się przydać)
– dodatkowy ręcznik (w razie konieczności wykąpania psa, czy wytarcia łap)
– apteczkę dla psa, a w niej: przyrząd do wyciągania kleszczy, podstawowe preparaty do przemywania i dezynfekcji ran, standardowo to, co znajduje się w normalnej apteczce, czyli bandaże, gaziki, jałowe opatrunki, pęseta, itp.

Pies w samochodzie

Może najpierw informacja na temat tego, co mówi prawo w sprawie przewożenia zwierząt w samochodzie. W Polsce przepisy o ruchu drogowym nie precyzują dokładnego sposobu przewożenia zwierząt. Jednak kiedy policja uzna, że pies przewożony jest w sposób nieprawidłowy lub nieodpowiedzialny i może narażać na niebezpieczeństwo kierowcę, pasażerów i innych uczestników ruchu, wówczas zasadne jest nałożenie kary (mandat w wys. 200 zł).

Za granicą przepisy mogą być już inne, dlatego jeśli planujemy wyjazdy do innych krajów, zawsze należy zapoznać się z aktualnymi przepisami i wymogami w tej kwestii. W niektórych krajach obowiązkowe jest przewożenie psa w transporterze. Jadąc z psem za granicę należy mieć przy sobie paszport dla psa z aktualnymi szczepieniami , a pies musi być zaczipowany.

Ale wracając do naszych lokalnych przepisów. W Polsce należy przewozić psa w sposób bezpieczny. Dopuszczone jest przewożenie psa w transporterze lub w szelkach i pasach dla psów. Pamiętajmy, że pies nie może w czasie jazdy swobodnie poruszać się po samochodzie.

Nasza Szyszka przypięta jest szelkami i pasem. Ona uwielbia jeździć autem i podczas podróży nie sprawia żadnych problemów. Na szczęście dobrze znosi jazdę i nie ma objawów choroby lokomocyjnej. Oczywiście gdy jazda trwa dłużej niż 1,5-2 h robimy przerwy na rozprostowanie kości i wyprowadzenie psa. Podczas podróży nie dajemy Szyszce nic do jedzenia, tylko wodę. Rano, przed wyjazdem zjada normalny posiłek.

W samochodzie mamy też rozłożoną matę na siedzeniach, by uchronić tapicerkę przed zabrudzeniem. Nie zostawiamy psa samego w aucie! Raz nam się zdarzyło, dosłownie na 3 minuty wyskoczyliśmy do piekarni po pieczywo, a samochód z Szyszką w środku zostawiliśmy przed sklepem. Szyszka bardzo się tym zestresowała i potem miała problemy gastryczne, więc nigdy więcej tego już nie zrobiliśmy. W takich sytuacjach zawsze ktoś z nią zostaje, albo zabieramy psa ze sobą.

Pies w komunikacji zbiorowej

Nie jechaliśmy jeszcze z Szyszką komunikacją zbiorową, nie było takiej potrzeby, ani okazji. Jednak pomyślałam, że takie podstawowe informacje, mogą się komuś przydać 😉

Pies w pociągu – PKP Intercity i Polregio w zasadzie mają podobne przepisy dotyczące przewożenia zwierząt domowych (w tym psów). W pociągach można przewozić za darmo małe zwierzęta (w tym małe psy) pod warunkiem, że są w odpowiednich transporterach (klatka, kontener lub kosz). Jeśli psa nie przewozi się w transporterze musi być na smyczy i w kagańcu i należy za niego uiścić opłatę: 15,20 zł w Intercity i 4,50 zł w Polregio. Opłata  jest zryczałtowana i wynosi tyle samo, bez względu na długość podróży.

Uwaga! Zwierzęta mogą być przewożone w pociągu pod warunkiem, że nie są uciążliwe dla współpasażerów (z powodu zapachu, hałasu itp.). Jeśli współpodróżni zgłoszą sprzeciw, trzeba zająć inne miejsce lub poprosić konduktora o wskazanie właściwego miejsca. Zawsze należy mieć przy sobie aktualne zaświadczenie o szczepieniu psa przeciwko wściekliźnie.

W pociągach zwierzęta nie mogą przebywać:
• w wagonach gastronomicznych – z wyjątkiem psów przewodników i psów będących asystentami osób niepełnosprawnych oraz psów szkolonych na psy asystujące;
• na miejscu do siedzenia;
• na łóżku w wagonie WL;
• na miejscu do leżenia w wagonie Bc.

Pies w tramwaju, autobusie – tutaj sytuacja może się różnić w zależności od przewoźnika. Najlepiej przed podróżą zapoznać się z zapisami w regulaminie. W poznańskiej komunikacji na przykład, przewożenie zwierząt jest bezpłatne, ale podobnie jak w pociągach, muszą być przewożone albo w transporterze, albo na smyczy i w kagańcu.

Warto wiedzieć, że…

– w komunikacji publicznej pasażer ma obowiązek zabezpieczyć i nadzorować przewożone zwierzęta domowe i ponosi odpowiedzialność za ewentualne szkody (powstałe na skutek przewożenia zwierzęcia)
– właściciel zawsze ponosi pełną odpowiedzialność za zachowanie zwierzęcia, dlatego ma obowiązek nauczenia go odpowiedniego, bezkonfliktowego funkcjonowania w miejscach publicznych. Żadne zwierzę domowe nie powinno stanowić zagrożenia dla ludzi ani innych zwierząt
– z artykułu 431. kodeksu cywilnego jasno wynika, że: „kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, zobowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy” – oznacza to, że odpowiedzialność za pogryzienie przez psa ponosi ten, kto zwierzę hoduje lub się nim posługuje – co nie znaczy, że osoba ta musi być jego właścicielem
w podróży (i nie tylko) możemy zostać pogryzieni przez psa albo nasz pies może ugryźć kogoś. Warto więc wiedzieć jak to wygląda od strony ubezpieczenia

I tak, w przypadku ugryzienia przez psa poszkodowany może żądać odszkodowania i zadośćuczynienia z następujących źródeł:
Ubezpieczenie OC właściciela psa
Dla właścicieli psów istotne jest ubezpieczenie się od odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone przez zwierzęta. Poszkodowany może wtedy kierować roszczenia o odszkodowanie do stosownego zakładu ubezpieczeń.
Ubezpieczenie OC rolnika
Kiedy atakujący pies znajdował się na terenie gospodarstwa rolnego, poszkodowany może żądać odszkodowania od zakładu ubezpieczeń, który ubezpiecza od odpowiedzialności cywilnej dane gospodarstwo. W takiej sytuacji gospodarz musi udowodnić, że utrzymywanie psa ma bezpośredni związek z prowadzeniem gospodarstwa rolnego.
Ubezpieczenie NNW
Po pogryzieniu przez psa można także domagać się odszkodowania, gdy poszkodowany posiada ważne ubezpieczenie NNW (od następstw nieszczęśliwych wypadków). Jest jednak jeden warunek: polisa musi zawierać w ogólnych warunkach ubezpieczenia informację o wypłacie odszkodowania w przypadku pogryzienia przez psa. Polisa NNW może też zabezpieczyć właściciela przed kosztami związanymi z ugryzieniem przez własnego psa.
Droga sądowa
Jeżeli właściciel psa nie ma ważnego ubezpieczenia i nie chce lub nie może wynagrodzić poszkodowanemu szkód powstałych na skutek pogryzienia przez psa wówczas poszkodowany na prawo dochodzić swoich racji na drodze sądowej.

Podsumowanie

Podróżowanie z psem jest zapewne inne (inne niż bez psa, rzecz jasna), tak jak inne jest choćby podróżowanie z dziećmi. Jak widać, wiąże się z większą odpowiedzialnością. Dobrze jest, jeśli zdajemy sobie z tego sprawę i odpowiednio się do tego przygotujemy. Chodzi tu o bezpieczeństwo i komfort nie tylko nasz własny, ale też zwierzęcia i wszystkich innych, którzy mogą się znaleźć w naszym otoczeniu.

Należy zawsze wziąć pod uwagę to, że są takie miejsca, do których wejście z czworonogiem jest absolutnie niemożliwe. Jeśli więc zależy nam na ich zobaczeniu/zwiedzeniu, trzeba zorganizować na ten czas opiekę dla swojego pupila.

Jednak, jeśli znamy swojego psiaka, wiemy mniej więcej czego możemy się po nim spodziewać, jakie ma upodobania, co go stresuje, a co nie, jesteśmy świadomi ograniczeń i po prostu je akceptujemy nie robiąc z tego tragedii, wówczas podróże/ wakacje z psem mogą sprawić nam mnóstwo przyjemności i radości 🙂 .

Dlatego nie zawsze trzeba rezygnować z wakacji z psem, oddając go na ten czas do psiego hotelu, rodziny czy znajomych. Trzeba wiedzieć, że pies przeważnie bardzo za nami tęskni i tak naprawdę wolałby być z nami. Może warto więc zaplanować wakacje tak, aby pies w nich uczestniczył razem z nami 🙂 .