Zielona Góra z dzieckiem

Zacznę jak zwykle od stwierdzenia, że zawsze chciałam pojechać do Zielonej Góry. Jednak większość ludzi odradzało mi mówiąc, że po co? Że w Zielonej Górze oprócz święta wina przecież nic nie ma… Miasto, jak miasto, nuda… A my postanowiliśmy zaliczyć Zieloną Górę z dzieckiem nie dość, że nie w czasie winobrania, to jeszcze na dodatek całkowicie zimową porą, bo pod koniec stycznia. I wiecie co? Zielona Góra mnie zachwyciła… Ale wszystko po kolei…

Zanim znaleźliśmy się w Zielonej Górze, po drodze odwiedziliśmy też piękny Łagów oraz MRU. A że byliśmy już na terenie województwa lubuskiego, to oczywiście zawitaliśmy do ZG.


Naszym pierwszym punktem programu podczas dwudniowej wizyty w tym mieście było Muzeum Ziemi Lubuskiej z Muzeum Wina i Muzeum Dawnych Tortur (te trzy muzea mieszczą się w jednym budynku).

To ostatnie nie bardzo polecam do odwiedzania z dziećmi, bo jest moim zdaniem mimo wszystko zbyt drastyczne. Jednak Muzeum Ziemi Lubuskiej oraz Muzeum Wina jak najbardziej. Zwiedzanie muzeum było takim pierwszym momentem, w którym mieliśmy okazję zetknąć się z tradycją winiarską w tym rejonie, która trwała przez wieki i dopiero komuna sprawiła, że niemal całkowicie umarła… Na szczęście pod koniec lat 90-tych ubiegłego wieku postanowiono wskrzesić ją na nowo i teraz cały region stara się tę tradycję podtrzymywać.

Tradycję ową bardzo widać zarówno w samej Zielonej Górze (jak choćby pięknie ozdobione kwietniki i pojemniki na śmieci, zdobienia na kamienicach oraz ławkach, pergolach), jak i w całym regionie. To, że cała okolica winem płynie wcale nas nie zraziło do zwiedzania z dzieckiem, a wręcz przeciwnie, postanowiliśmy poddać się właśnie temu klimatowi i podążać ku winnej przygodzie!

Kolejnym przepięknym miejscem, do którego warto pójść , również związanym z winem, jest Palmiarnia na Winnym Wzgórzu. Już sam park robi wrażenie, nawet zimą. Na wzgórzu są bowiem winnice, które latem okalają całą okolicę równiutkimi zielonymi liniami winorośli. Koniecznie musimy tu przyjechać w wakacje, żeby to zobaczyć. Natomiast Palmiarnia, to właściwie ogromna restauracja, ale można także wejść i ją pozwiedzać, wjechać na samą górę i podziwiać widoki oraz rozkoszować się bogatą zielenią ogromnych egzotycznych roślin.




Tuż obok palmiarni jest super atrakcja dla dzieci – zielony labirynt z małym punktem widokowym na samym środku oraz plac zabaw.

Świetną zabawą podczas zwiedzania Zielonej Góry z dzieckiem jest też poszukiwanie Bachusików, czyli miniaturowych figurek poukrywanych w różnych miejscach w centrum Zielonej Góry. Bachusiki, to według legendy, dzieci Bachusa – rzymskiego boga wina, którego pomnik można zobaczyć na zielonogórskim deptaku. Nam udało się znaleźć całkiem sporo! A Grześ był w tym prawdziwym mistrzem 😉 Przy okazji schodziliśmy wzdłuż i wszerz Stary Rynek, okoliczne uliczki, deptak oraz całe centrum miasta. Podziwialiśmy piękne kamienice, które nie zostały zburzone podczas II wojny światowej, ciekawe pomniki, okoliczne knajpki, restauracje…

Nocleg mieliśmy w samym centrum Zielonej Góry, tuż obok wspomnianego wcześniej pomnika Bachusa, w City Boutique Hotel. To wyjątkowe miejsce, które bardzo Wam polecam. Na ogół nie nocujemy w takich miejscach, ze względu na cenę (podróżujemy dość budżetowo), ale tym razem zrobiliśmy wyjątek i nie żałowaliśmy. To idealne miejsce wypadowe, bo prawie do wszystkich atrakcji w ZG można dojść pieszo. Hotel ma swój parking na tyłach budynku, więc nie ma problemu z zaparkowaniem samochodu. Wystrój hotelu, wielkość pokoju, czystość, obsługa, jakość śniadania – kawy, wszelkie udogodnienia – wszystko na naprawdę wysokim poziomie – uwierzcie mi, byliśmy pod dużym wrażeniem 🙂 (może to z takiego powodu, że raczej rzadko nocujemy w „luksusowych” miejscach).

Będąc w krainie wina, koniecznie chcieliśmy takie miejscowe wino zakupić. Okazuje się, że w naszym hotelu sprzedają wino z kilku okolicznych winnic, ale my chcieliśmy mieć większy wybór, więc szukaliśmy dalej. I znaleźliśmy dwa miejsca, w których jest dość duży wybór okolicznych win. Pierwsze z nich, to sklep na tyłach palmiarni – Piwniczka Winiarska, gdzie można także spróbować lokalnego wina (my oczywiście tego nie zrobiliśmy, bo byliśmy z dzieckiem) oraz mały sklepik niedaleko hotelu – „wina świata” (ukryty na jednym z podwórek), gdzie również był spory wybór. Z tym, że trzeba wiedzieć, że ceny lokalnych win nie schodzą poniżej 40-50 zł za butelkę!

Zielona Góra ma kilka bardzo ciekawych atrakcji typowo dla dzieci. Jest to przede wszystkim Centrum Nauki Keplera oraz Planetarium Wenus. Niestety z uwagi na to, że nasze zwiedzanie przypadało na niedzielę i poniedziałek, nie wszędzie w niedzielę zdążyliśmy zajrzeć, a w poniedziałki większość turystycznych miejsc jest zamknięta.

Jednak udało nam się kupić bilety na seans w planetarium i to był strzał w dziesiątkę! Grzesiowi bardzo się podobała „kosmiczna” bajka oglądana na wielkiej kopule. W planetarium mieliśmy już okazję być kilka lat wcześniej w Olsztynie, ale tego typu atrakcje przecież nigdy się nie nudzą, bo są czymś wyjątkowym! W Planetarium Wenus jest jeszcze jedna świetna rzecz: poustawiane są tu w holu symulatory wagi na różnych planetach i stając na nich możemy się dowiedzieć ile byśmy ważyli będąc na Marsie albo Saturnie… Świetna zabawa!

Następną atrakcją którą polecam odwiedzić z dziećmi jest Ogród Botaniczny w Zielonej Górze. Mimo, że był to środek zimy, a ogród w tym okresie jest pozbawiony barw i zapachów, to i tak bardzo nam się spodobał. Byliśmy jedynymi gośćmi w tym czasie, więc całą przestrzeń mieliśmy tylko dla siebie!



Najfajniejszym miejscem dla dzieci w ogrodzie botanicznym jest Bajkowa Zagroda. To takie mini zoo, gdzie oprócz małych zwierząt i ptaków, są postaci z bajek, przyjazne figury różnych zwierzątek oraz plac zabaw. Muszę przyznać, że nasz Grześ „zaginął” tu na dobre kilkadziesiąt minut 🙂


Sam ogród położony jest w niesamowitym miejscu, na skraju lasu, który właściwie niejako wplata się w teren ogrodu. Dlatego jest tu nieopisany klimat i przepiękny zapach lasu. Cudowne miejsce!

Ostatnim miejscem, które udało nam się zwiedzić podczas wycieczki było Lubuskie Centrum Winiarstwa. Miejsce to polecono nam w Informacji Turystycznej, do której mamy zwyczaj zaglądać w każdym większym mieście podczas naszych podróży. Tam zawsze otrzymujemy wyczerpujące informacje na temat okolicznych atrakcji, wartych zobaczenia.

I tak wybraliśmy się na wycieczkę na tereny najprawdziwszych polskich winnic! To był piękny widok, nawet zimą! Koniecznie tu wrócimy jeszcze w tym roku, kiedy te połacie pustych kijków równiutko powbijanych w suchą szarą ziemię, zamienią się w zielone uprawy winorośli!


W samym Lubuskim Centrum Winiarstwa można dowiedzieć się różnych ciekawostek na temat historii winiarstwa oraz turystyki związanej z winem i winobraniem. Zwiedzanie kilku sal odbywa się z audio przewodnikiem i jest całkowicie darmowe. Natomiast to co nam się najbardziej podobało, to dodatkowa rozmowa z pracownikiem Centrum, który przekazał nam mnóstwo informacji związanych z regionem, z etnoturystyką (czyli turystyką winiarską), dowiedzieliśmy się też wiele różnych ciekawostek o winie i winiarstwie i właśnie wtedy przyszła mi myśl, żeby wybrać się kiedyś Szlakiem Wina i Miodu i poczuć ten winiarski klimat na własnej skórze (ale to już pewnie bez dziecka) 😉 … Tu również otrzymaliśmy sporo materiałów, map, które pomogą nam zaplanować ponowną wycieczkę.

Jak widać Zielona Góra ma wiele do zaoferowania i warto ją odwiedzić także z dzieckiem i to nie koniecznie w sezonie, kiedy ulicami miasta leje się wino 😉 . Jest tu dużo atrakcji, do których jeszcze nie dotarliśmy, ale z pewnością wrócimy, żeby je wszystkie zobaczyć!

P.S. Partnerem naszej wycieczki po Ziemi Lubuskiej była firma Qarson (oferująca auta na abonament dla każdego), która użyczyła nam samochód Renault Captur. Więcej na ten temat przeczytacie we wpisie o wycieczce do Łagowa (link na początku artykułu) 🙂