Szkoła rodzenia – czy warto?

_MG_6485-21Teraz cofnę się trochę w czasie, do wydarzeń sprzed ponad roku. Po prawie 14 letniej przerwie przyszedł na świat nasz najmłodszy synek Grzesiu. Starsi synowie wieść o tym, że będą mieli młodszego braciszka przyjęli bardzo pozytywnie. Zawsze chcieliśmy mieć więcej dzieci. Niektórzy się dziwią, że po kilkunastu latach jeszcze się zdecydowaliśmy na kolejne dzieciątko. A właściwie, dlaczego nie? Jesteśmy jeszcze na tyle młodzi, że damy radę. (Pisałam już co nieco o tym we wcześniejszym wątku Moje macierzyństwo)

I właśnie dlatego, że spodziewaliśmy się dzieciątka po tak długiej przerwie, postanowiliśmy z mężem zapisać się do Szkoły Rodzenia pod patronatem Kliniki św. Rodziny w Poznaniu. Ktoś by powiedział: po co? Przecież rodziłaś już dwa razy, czego mogą cię tam nauczyć? Otóż, właśnie po to, żeby być świadomym rodzicem, dowiedzieć się o zmianach jakie zaszły przez te wszystkie lata na porodówce, w opiece nad dzieckiem, poznać najnowsze zalecenia lekarzy i specjalistów w pielęgnowaniu niemowlęcia. Gdy byłam w ciąży ze starszymi synami, szkoły rodzenia dopiero powstawały, była to nowość. Nie dane mi było wówczas uczestniczyć w tego rodzaju zajęciach.

Dzięki szkole rodzenia dotarła do nas informacja na temat noszenia dzieci w chustach, o czym kilkanaście lat temu w ogóle się nie mówiło. Jestem tym zachwycona. Uważam chustowanie, za coś wspaniałego i bardzo praktycznego (więcej na ten temat w wątku Warsztaty chustowe i chustowanie). Sprawdziło się u nas w niejednej sytuacji.

Dzięki szkole rodzenia dobrze przygotowałam się do porodu. Miałam dużą wiedzę już wcześniej, ale niektóre ważne rzeczy uświadomiłam sobie dopiero podczas wykładów. Tam fachowo zostały wyjaśnione procesy zachodzące w organizmie kobiety podczas porodu i połogu.

Dzięki szkole rodzenia poród przebiegł dość szybko i sprawnie. To tam nauczyłam się kilku technik chodzenia, które przyspieszają akcję porodową i zastosowałam je w praktyce.

Uczestnictwo w szkole rodzenia wspominamy z mężem bardzo dobrze. To był czas, kiedy byliśmy tam razem, czas kiedy myśleliśmy tylko o naszym mającym pojawić się na świecie maluszku. To była chwila, w której odrywaliśmy się od codziennego zabiegania i spraw, które trzeba załatwić. Chwila zatrzymania się i oddechu.

Wierzę, że nasze pozytywne nastawienie wpłynęło też korzystnie na Grzesia. Jest dziś bardzo wesołym, wiecznie uśmiechniętym i szczęśliwym dzieckiem. Przynosi całej naszej rodzinie wiele radości.

Szkoła rodzenia to był naprawdę dobry pomysł 🙂 ! Uważam, że udział w zajęciach może być pomocny zarówno rodzicom oczekującym na pierwsze dziecko, jak i na kolejne, szczególnie po długiej przerwie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.