Z dzieckiem w samolocie

P101008711Wybrać się z dzieckiem w podróż samolotem, to przedsięwzięcie, które wymaga niezłej organizacji. Szczególnie jeśli leci się tanimi liniami, tylko z bagażem podręcznym. Jak wiadomo, w takiej sytuacji dziecku bagaż nie przysługuje, w związku z czym trzeba spakować siebie i dziecko w skromną walizeczkę lub plecaczek (bagaż nie może przekroczyć 10 kg).

Lecieliśmy liniami Ryanair na trasie Poznań – Dublin. Postanowiliśmy spakować się w dwa plecaki, które miały mniej więcej wymagane wymiary 55x40x20. Wybraliśmy plecaki z dwóch powodów: po pierwsze łatwiej jest w nich upchnąć więcej rzeczy, a po drugie można przenosić na plecach, co jest dużym ułatwieniem, jeśli przed sobą pcha się wózek z dzieckiem (a czasami pcha się wózek i nosi dziecko).

Przy pakowaniu należy pamiętać, aby wszelkie płyny, kremy, maści o pojemności do 100 ml, spakować do jednego foliowego woreczka z zapięciem strunowym o pojemności ok. 1 litra. My mieliśmy 2 woreczki o wymiarach 17x24cm i chyba było ok., gdyż nigdzie się nas nie czepiali. Jeśli chodzi o słoiczki z jedzeniem dla dzieci, kaszki, soczki w dziecięcej butelce – wystarczyło okazać przy kontroli i bez problemów przepuszczali.

Spakowałam tylko najpotrzebniejsze rzeczy, ilość pieluszek wystarczającą na podróż i rano. Resztę dokupiłam już na miejscu. Mieliśmy też lekarstwa, ale na szczęście okazały się niepotrzebne. Jedzenie dla niemowląt było dostępne w każdym markecie, a ceny praktycznie nie różniły się od naszych. Grzesiowi smakowały one tak samo jak polskie, nie było problemów z jedzeniem.

Wzięliśmy ze sobą wózek typu parasolka i chustę. Przydało się i jedno i drugie. Wózek w samolocie przewozi się bez opłat, ale należy podejść do stanowiska odpraw na lotnisku i przypiąć oznaczenie takie jak na walizki. Jeżeli wózek składa się z dwóch części np. z gondoli i ramy – oznaczenie należy przypiąć do każdej z nich. Potem można z wózkiem przejść przez bramki. Na ogół proszą o podejście do wskazanego stanowiska, gdzie przeważnie nie ma kolejek. Następnie trzeba wyjąć dziecko z wózka, przejść z dzieckiem na rękach przez bramkę, a wózek położyć na taśmę, tam gdzie bagaż podręczny. Po przejściu tej procedury dzieciątko może jeździć we wózku aż do samego wejścia do samolotu. Tam składamy wózek i zostawiamy w wyznaczonym miejscu, a gdy przylecimy do celu, odbieramy zaraz po wyjściu z samolotu.

W samolocie zaraz przy wejściu zostaliśmy zaopatrzeni w dodatkowy pas dla dziecka i poinstruowani, że z dzieckiem należy usiąść przy oknie. Dodatkowy pas najpierw zapinamy dziecku, następnie sadzamy sobie na kolanach i nasz pas przekładamy przez pętlę na pasie dziecka i dopiero zapinamy. No i lecimy :).

Po pewnym czasie maluszek zaczyna się nudzić, więc musimy mu zapewnić jakąś rozrywkę. Co robić z dzieckiem w samolocie? W naszym przypadku rozrywkę Grzesiowi zapewnili współpasażerowie, którzy rozmawiali z nim, robili śmieszne minki i bawili się w „a kuku”. Współpasażerowie są w tym naprawdę rewelacyjni! Poza tym dobrze jest mieć przy sobie jakąś zabawkę, pluszaka oraz małą przekąskę dla dziecka, która również zajmie maluszka przez jakiś czas.

Co do spania w samolocie, to raczej na to nie P101025811liczcie. Jest za głośno, za jasno i za dużo się dzieje. Mimo, że lecieliśmy w godzinach wieczorowo-nocnych, Grześ nie zmrużył oka nawet na sekundę. Na szczęście lot trwał tylko 2,5 h, więc nie było źle. Grzesiu przeżył go dobrze i my również :).

Zachęcam wszystkich rodziców do podróżowania ze swoją pociechą. To naprawdę nie jest skomplikowane, a wrażenia i przeżycia z wyprawy na zawsze będą w naszej pamięci.

Jedna myśl na temat “Z dzieckiem w samolocie

  • 10 czerwca, 2015 o 10:53
    Permalink

    Szukając informacji o EKUZ znalazłem tą stronę i okazuje się, że wiele więcej przydatnych informacji związanych z podróżami, szczególnie samolotem. Dziękuję i pozdrawiam.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.